Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych stanowczo protestuje przeciw nagonce medialnej Greenpeace Polska na producentów rzepaku oraz ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego w związku z czasowym dopuszczeniem do zastosowania w Polsce zapraw z grupy neonikotynoidów – pisze KZPRiRB w komunikacie.

„KZPRiRB w dniach 19 czerwca 2017 r. i 1 sierpnia 2017 r. zwrócił się z listami otwartymi do Pana Roberta Cyglickiego, Prezesa Greenpeace Polska z propozycją dyskusji merytorycznej nt. sposobów skutecznej ochrony rzepaku w Polsce, przyjaznych dla środowiska i bezpiecznych dla pszczół, bez zapraw z grupy neonikotynoidów. Do dzisiaj Zrzeszenie nie otrzymało odpowiedzi” – można przeczytać w piśmie.

– Lekceważąc nasze listy otwarte Greenpeace pokazał, że potrafi tylko histerycznie i niemerytorycznie atakować w mediach, ale nie rozwiązuje problemów. Greenpeace apeluje także o wycofanie substancji z grupy pyretroidów stosowanej do ochrony insektycydowej rzepaku. Czy mamy nie uprawiać rzepaku w Polsce, czy mamy stosować coraz więcej mniej skutecznej chemii? Warto pamiętać, że pszczoły potrzebują rzepaku, a ponadto bez stabilnej produkcji rzepaku nie da się w Polsce zrealizować ambitnego planu uniezależniania się od pasz GMO – komentuje Juliusz Młodecki, Prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

Zgodnie z raportem Greenpeace’u pt. „Debaty obywatelskie Polska Przyjazna Pszczołom” z kwietnia br., uczestnicy tych debat jako priorytet w kontekście środków ochrony roślin i zapylaczy uznali edukację o alternatywnych metodach ochrony roślin (19,8% badanych). Dopiero na przedostatnim, siódmym miejscu (5,15%) znalazł się zakaz sprzedaży środków ochrony roślin.

„Podczas głosowania 27 kwietnia br. 16 z 28 krajów UE poparło propozycję Komisji Europejskiej w zakresie dalszych restrykcji dla trzech neonikotynoidów. W tej propozycji Komisja Europejska posłużyła się niezatwierdzonymi przez kraje UE podstawami oceny, tzw. projektem wytycznej w sprawie oceny bezpieczeństwa dla pszczół, co do którego istnieje konsensus naukowy z 2013 r., że nie można go w pełni wdrożyć. Do tej pory został on użyty wyłącznie do trzech neonikotynoidów” – pisze Zrzeszenie. – Rozumiem, że opinia publiczna woli czarno-biały obraz świata, ale to co zostało zrobione w UE odnośnie neonikotynoidów było niezwykle stronnicze. Co najistotniejsze, w ocenie polskich naukowców zaprawy z grupy neonikotynoidów są obecnie najlepszym rozwiązaniem środowiskowym i ekonomicznym z dostępnych metod agrotechnicznych – komentuje prezes Młodecki.

Pod koniec czerwca br. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował przygotowaną na zlecenie Komisji Europejskiej ocenę zasadności wydania przez siedem innych krajów Unii Europejskiej (Bułgaria, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Rumunia i Węgry) czasowych zezwoleń kryzysowych dotyczących zapraw z grupy neonikotynoidów. W zdecydowanej większości EFSA stwierdziła, że zezwolenia te były w pełni uzasadnione.

„Zgoda na stosowanie zapraw przez polskich producentów rzepaku nie jest więc odosobnionym przypadkiem w Europie i nie powinna budzić zastrzeżeń organizacji ekologicznych. Wręcz przeciwnie, skuteczność zapraw powoduje, że liczba zabiegów ochronnych i ilość stosowanych środków ochrony rzepaku spadnie” – kontynuuje Zrzeszenie.

Jednocześnie „KZPRiRB docenia wyważone stanowisko Zarządu Polskiego Związku Pszczelarskiego z dnia 17 lipca br. ws. decyzji Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz wypowiedzi naukowych autorytetów pszczelarskich: prof. Jerzego Wilde i prof. Zbigniewa Kołtowskiego” – można również przeczytać w komunikacie.

Źródło: KZPRiRB