W tym roku producenci wchodzący w skład Zrzeszenia Producentów Papryki RP zdecydowali się na podjęcie ścisłej współpracy z firmami dystrybucyjnymi. – Uważamy, że nie są oni naszymi przeciwnikami, ponieważ mamy wspólne interesy – zależy nam m.in. na dobrej cenie i dużej ilości towaru – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl, Mirosław Łuska, prezes zrzeszenia.

Obecnie większość warzyw w podradomskim zagłębiu sprzedawana jest na skupach – w prywatnych przedsiębiorstwach oraz dwóch grupach producentów. Producenci handlują także na rynkach hurtowych.

– Obecnie producenci współpracują z około 1/3 dystrybutorów z podradomskiego zagłębia paprykowego – potwierdza Mirosław Łuska.

Jak dodaje, największa ilość polskiej papryki z podradomskiego zagłębia trafia do sieci handlowych. Część – na razie nie wielka, ale to się będzie zmieniać – na eksport, a reszta – do przetwórstwa.

– Chcemy rozwijać eksport – na razie są to takie „przypadkowe” wysyłki. Staramy się sprzedawać do krajów Unii Europejskiej. Wschodni rynek nam „kuleje” z powodu embarga, choć sprzedajemy do innych krajów za wschodnią granicą – mówi prezes Zrzeszenia Producentów Papryki RP.

Jego zdaniem, rynki europejskie są nienasycone papryką, a polski rynek jest w miarę blisko. – Z Niemiec, Holandii czy ze Skandynawii bliżej jest do nas niż do Hiszpanii czy Grecji, gdzie ta produkcja papryki wcale nie jest taka wielka, aby zaspokoić cały unijny rynek – dodaje Mirosław Łuska.

Aby rozwijać eksport i sprzedaż w kraju, Zrzeszenie Producentów Papryki RP chciałoby wypromować zarejestrowany w resorcie rolnictwa znak „Papryka Przytycka” i wpisać go na unijną listę. – Byłby to przyczynek, aby wejść w systemy jakości – jest to szalenie istotne z punktu widzenia rozwoju eksportu – mówi.